Bajka o Jasiu c.d. 2
Na zawody jeździeckie stawiło się wielu dzielnych młodzieńców na wspaniałych rumakach. Na start ustawił się również Jasio na swym skradzionym koniu. Nagle na trybunach wśród tłumu widzów zaczęło się zamieszanie i ktoś coś wykrzykiwał. Zaraz przeskoczył płotek. To najstarszy z braci Gburów szybko podbiegł do Jasia i woła:
- To moja klacz skradziona przez tego chłoptasia! Do lochu z nim i na stryczek!
Pochwycili Jasia i wtrącili go do więzienia. Następnego dnia miała się odbyć egzekucja.
Już wybiła ostatnia godzina dla Jasia i niedługo miał być wyprowadzony na plac, żeby stać się pośmiewiskiem dla tłumu i umrzeć haniebną śmiercią wisielca. Wtem strażnik otwiera drzwi do jego celi i mówi, żeby uciekał. Jaś nic nie rozumiejąc, nie wahał się jednak prędko skorzystać z okazji, nim się strażnik rozmyśli. Tak jak stał, wyskoczył z celi i uciekł.
Biegł prędko, jak już wybiegał przez bramy miasta usłyszał jakieś hałasy i wrzaski. Przyśpieszył jeszcze, bo myślał, że go goni pościg.
Ciąg dalszy Bajka o Jasiu c.d. 3
