Bajka o Jasiu c.d. 4
Król, zapłakany, zabrał ciało księżniczki i złożył w grobie.
Gdy minęły trzy dni, księżniczka wstała z grobu i udała się do zamku. Wielka radość zapanowała w całym mieście.
Księżniczka zapytała króla o Jasia.
- Nikt mu nie zdążył powiedzieć, że za niego umarłaś. Uciekł i nikt nie wie gdzie teraz jest. Radzę Ci posłać Zbigniewa, żeby go odszukał. To nasz najbardziej zaufany rycerz. Doprowadzi sprawę pomyślnie do końca.
Wkrótce Zbigniew wyruszył w poszukiwaniu Jasia.
Tymczasem Jaś, po ucieczce z miasta, biegł długo aż całkiem opadł z sił. Gdy troszkę odpoczął, spostrzegł niedaleko wieś. Dotarł tam i zaczął żebrać. Karczmarz przyjął go do pomocy. Wkrótce jednak wstąpił do karczmy ktoś, kto był na wyścigach konnych i rozpoznał w Jasiu koniokrada.
Chłopak przestraszył się nie na żarty, że znowu go zamkną w więzieniu i skarzą a śmierć. Tak jak stał, uciekł prędko do lasu. Bał się już wstępować do miasteczek i wsi, i tylko błąkał się po lesie przymierając głodem.
Na szczęście znalazł go rycerz, który zapytawszy się o jego imię i czy jest synem młynarza, nakarmił go, napoił i opatrzył. Rozbił namioty, rozpalił ognisko i tak zasiedli do rozmowy.
Ciąg dalszy Bajka o Jasiu c.d. 5
